piątek, 9 grudnia 2016

Parówkowy dywanik

W zasadzie nic specjalnego, ale w nowym wydaniu. W sam raz jako szybkie danie na imprezę, gdzie albo nie mamy czasu, albo chęci gotować, albo po prostu goście przyszli nagle niczym sraczka lub nagły dopływ fenyloetyloaminy.
Generalnie wariacje na temat ciasta francuskiego są niesamowicie proste w wykonaniu, a, z racji tego, że jest ten surowiec jest nowością, bo w powszechnym użyciu u nas jest najwyżej od 20 lat, mają znamiona luksusu. Gotowe ciasto jest tak tanie, ze nie opłaca się go robić, a do tego tak łatwe w obróbce, że osoby radzące sobie z kisielem powinny to ogarnąć. O! i tu dochodzimy do czwartej sytuacji, którą dopisujemy do trzech wspomnianych powyżej. Dobre również dla kogoś kto nie potrafi gotować.

Składniki:
- jakieś parówki
- najtańsze ciasto francuskie


Wykonanie:
Ciasto kroimy w paski i przeplatamy z parówkami jak na zdjęciu. Wkładamy do piekarnika według wskazań, które znajdują się na opakowaniu z ciastem.


piątek, 2 grudnia 2016

Parówki à la Brasov

Przepis przywiozłem z Budapesztu. Co prawda tam nie było parówek, ale trochę zmodyfikowałem na potrzeby tego bloga. Brasov, po naszemu Braszów, to główne miasto Siedmiogrodu, szerszej publiczności znanego pod nazwą Transylwania. Największą mniejszość narodową stanowią tam Węgrzy. Więcej o Siedmiogrodzie i najsłynniejszym z jego mieszkańców pisałem kiedyś tutaj.
Do takiego podstawowego przepisu dodałem typowy, wbrew pozorom, dodatek węgierskiej kuchni jak zielony groszek oraz już bardzo typową, zgodnie z wszelkimi skojarzeniami, zasmażkę z papryki.

Składniki:
- parówki
- ziemniaki
- groszek zielony
- papryka słodka w proszku
- koncentrat pomidorowy (opcjonalnie)



Wykonanie:
Ziemniaki obieramy, kroimy w cząstki i pieczemy w piekarniku. Temperatura około 200 stopni Celsjusza i ok. 30 - 45 minut. Niektóre szkoły uczą, że wcześniej należałoby je ugotować. Wtedy znacznie krócej.
Parówki podsmażamy. Dosypujemy papryki i energicznie mieszamy. Dolewamy wody i dodajemy groszek. Możemy dodać trochę koncentratu.
Podajemy razem z ziemniakami.


wtorek, 22 listopada 2016

Bul-dog niemiecki

Skoro może być hot-dog, to i może być bul-dog czyli hot-dog w bulwie. Trochę w niemieckim stylu, wurst, kartofel i sauerkraut :) Jedną z najbardziej irytujących, dla mnie, rzeczy podczas jedzenia jest to, że muszę się dobierać do jadalnych części rozgrzebywując niejadalne. O ile jeszcze wszystko jest na talerzu to jakoś idzie, ale w przypadku fast foodu jest to niedopuszczalne. Wyjątkami są serwetki i patyczki na które jest nabite jedzenie. Idąc tym tropem, obrałem bulwę przed pieczeniem. Zrobiła się fajna skórka. W każdym razie można wsuwać w całości.

Składniki:
- duży ziemniak
- parówka
- kapusta kiszona
- musztarda



Wykonanie:
Ziemniaka pieczemy w piekarniku. Temperatura ok 180 stopni i po 45 minutach sprawdzamy patyczkiem twardość.
Parówkę gotujemy albo smażymy. Wkładamy ją do upieczonego rozciętego ziemniaka, smarujemy musztardą i dopełniamy kapustą kiszoną.

wtorek, 15 listopada 2016

Nakkikastike

Lubię fińską kuchnię za nazewnictwo. Okazuje się, że nawet najprostsze potrawy mogą mieć wymyślne nazwy. To znaczy dla Finów pewnie nie są one jakieś specjalne, ale dla nas brzmią kosmicznie :) W każdym razie mamy tu bardzo kryzysowe danie, przy okazji którego przypomniała mi się taka anegdotka.
Za czasów studenckich mieszkałem w jednym mieszkaniu z niejakim Bartkiem. Bartek jadł codziennie na obiad ryż ze śmietaną. Trochę mu się to nudziło, ale nie miał lepszego pomysłu na inne danie, tym bardziej, ze musiało zostać zachowane kryterium ceny ponieważ w przeciwnym wypadku poniósłby ogromne koszty alternatywne związane z zakupem alkoholu :) Pewnego dnia Bartek poszedł na uczelnię i tam spotkał podobnego sobie studenta, który miał podobny problem tylko, że z parówkami w ketchupie. Wymienili się przepisami i żyli długo i szczęśliwie. Koniec.
W każdym razie to danie to, technicznie rzecz biorąc, coś podobnego, ale ze znaczni ładniejszą nazwą. Chciałbym napisać, że z ciekawszą historią, ale nikt za bardzo nie zna historii tego dania.

Składniki:
- jakieś parówki
- cebula
- koncentrat pomidorowy
- ziemniaki



Wykonanie:
Ziemniaki obieramy i gotujemy.
Cebulę kroimy w piórka i podsmażamy razem z pokrojonymi w plasterki parówkami. Zalewamy wszystko koncentratem pomidorowym i rozrzedzamy trochę wodą. Podajemy z ziemniakami.






Kuchnia skandynawska 2016


środa, 9 listopada 2016

Dziki leśny gulasz.

Dziki, bo zarówno z dzikich roślin jak i uwielbianych przez, bardzo z kolei lubiane przeze mnie, dziki. Tu będzie mała dygresja i trochę emocjonalnego ekshibicjonizmu o tym dlaczego tak bardzo lubię dziki. Przede wszystkim dlatego, że są to zwierzęta, bardzo ciekawe z kryzysowego punktu widzenia, bo posiadają doskonale zdolności adaptacyjne, dzięki czemu potrafią się odnaleźć prawie w każdym środowisko. Co niewątpliwie świadczy o ich mądrości. Zawsze powtarzałem, że gdybym miał dom, to do jego pilnowania wolałbym przydzielić dzika niż psa, po pierwsze mądrzejszy, a po drugie znacznie bardziej skuteczny :)

Ale wróćmy do meritum. Jeśli chodzi o przygotowywanie dania z żołędzi to zbieram się do tego od 3 lat. Ostatnio co prawda używałem żołędzi do racuchów przy okazji filmu o miejskim survivalu, który możecie obejrzeć tutaj, ale w końcu zebrałem się na coś bardziej konkretnego. 
Jedzenie żołędzi nie jest jakimś nowym pomysłem, bo ma bardzo długa tradycje zarówno wśród ludów zamieszkujących nasze tereny jak i tych z zza oceanu. Maja podobne wartości odżywcze co ziemniaki, które w Polsce nie są traktowane jako warzywo, a dodatek skrobiowy. Jedyny problem jaki z nimi jest to, że trzeba pozbyć się taniny, która może podrażnić nasze nerki. W tym celu musimy je poddać ługowaniu.  Do tego jeśli chodzi o survival, to kora dębu ma również właściwości antybakteryjne
Dodałem jeszcze inne dary lasu - grzyby. W moim przypadku suszone, ale śmiało możecie użyć świeżych, jeśli macie takowe pod ręką :)

Składniki:

- grzyby suszone (mogą być świeże)
- żołędzie
- marchewka
- cebula
- maka
- soda oczyszczona



Wykonanie:
Żołędzie obieramy, kroimy na kawałki i gotujemy w wodzie z dodatkiem pól łyżeczki sody oczyszczonej. Woda powinna się mocno zabarwic. Zabieg powtarzamy, aż woda będzie względnie czysta. U mnie wystarczyło 3 razy :)
Grzyby zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na kilka godzin. Po tym czasie dolewamy trochę wody i gotujemy razem ze starta marchewka. Dodajemy żołędzie i jakiś czas gotujemy.
Cebulę kroimy i podsmażamy. Dosypujemy trochę maki i dobrze mieszamy. Dodajemy wszystko do garnka z gulaszem i zagęszczamy.

poniedziałek, 31 października 2016

Kazachskie pierogi z dynią

Nad Morzem Kaspijskim, które jest jeziorem leży sobie Kazachstan. Jest przez to największym krajem, które nie ma dostępu do morza. Prawdopodobnie mało osób wiedziałoby o jego istnieniu gdyby nie słynny film Borat: Podpatrzone w Ameryce, aby Kazachstan rósł w siłę, a ludzie żyli dostatniej. Co zresztą jest ignorancją, bo większość pierwiastków chemicznych ze słynnej Tablicy Mendelejewa, notabene terminu, który przeszedł na stałe do żargonu kulinarnego, zostało odkrytych na terytorium tego kraju.
Kiedyś byłem na warsztatach kulinarnych i tam pewna przedstawicielka tego kraju pokazała mi przepis na ichnie pierogi. Ciekawostką było, że dodawała pieprzu czarnego do ciasta i jak się okazało nie tylko do tego. Powiedziała, że dodawanie pieprzu do ciasta pierogowego u niej w domu jest tak samo naturalne jak u nas dodawanie soli do ziemniaków. W każdym razie, w związku z tym, że w tym roku był wysyp dyń, a do tego jeszcze w tym okresie niemal każdy spożywczak ma ją w swoim asortymencie, ze względu na jakieś dziwne amerykańskie święto, postanowiłem w końcu wykorzystać ten przepis.

Składniki:
- mąka
- woda
- olej
- dynia
- cebula
- pieprz



Wykonanie:
Mąkę mieszamy ze sporą ilością pieprzu, a następnie dodajemy bardzo gorącej wody i ugniatamy ciasto. Dodajemy trochę oleju i jeszcze trochę wody. Ugniatamy, aż do momentu kiedy powstanie nam jednolite sprężyste ciasto. 
Cebule kroimy w kostkę i podsmażamy. Dynię trzemy na drobnej tarce i mieszamy z cebulą.
Ciasto rozwałkowujemy, wykrawamy kółka, napełniamy farszem dyniowym, zaklejamy i wrzucamy do wrzącej wody. Jak wypłyną to gotujemy jeszcze 2 minuty.



wtorek, 25 października 2016

Miejski survival część 2 - film i przepisy.

Tym razem szukamy pożywienia na miejskich terenach zielonych.




Przepisy z filmu.

Racuchy jabłkowo-żołędziowo- ketchupowe

Składniki:
- jabłka
- mąka
- żołędzie
- ketchup
- soda oczyszczona

Wykonanie:
Jabłka obieramy ze skórki, kroimy w grube plastry i wykrajamy pestki.
Żołędzie obieramy, moczymy w wodzie z sodą oczyszczoną całą noc, suszymy, mielimy i dodajemy do mąki. Dodajemy trochę ketchupu i wody tak, aby powstało nam gęste, lejące się ciasto.
Moczymy w nim kawałki jabłek i smażymy na patelni.

Herbata pigwowo-malinowa

Składniki:
- liście malin
- owoce pigwowca

Wykonanie:
Owoce pigwowca kroimy w plasterki i suszymy razem z liśćmi maliny. Wrzucamy do kubka i zalewamy wrzącą wodą.

Ocet jabłkowy

Składniki:
- skórki od jabłek
- woda

Wykonanie:
Skórki ugniatamy w słoiku, zalewamy wodą i przykrywamy czymś co pozwoli na dopływ powietrza, ale nie pozwoli na dopływ much. Czekamy 10 dni.

środa, 19 października 2016

Szlachcice

Danie pochodzące z tak zwanego południowego Podlasia tudzież wschodniego Mazowsza, gdzie są spory, że te drugie przywłaszczyło sobie tereny tego pierwszego w 1999 roku. Konkretnie z okolic Siedlec, Sokołowa Podlaskiego i Węgrowa. 
Swego czasu udało mi się zwiedzić największe miasto z tej trójki. Może nie ma tam za wiele atrakcji, bo głównym budynkiem w mieście jest katedra, ale jest kilka ciekawych miejsc. Na mnie największe wrażenie zrobił bank mieszczący się na głównym skrzyżowaniu, niemal żywcem wyjęty z polskich filmów przedwojennych. Oprócz tego jest sporo pomników, więc każdy znajdzie coś dla siebie, w tym mój ulubiony  - pomnik łosia :) 

Samo danie to technicznie rzecz biorąc pierogi z ziemniakami, tyle, że nie z gotowanymi, tylko smażonymi. Wyczytałem, że zwyczajowo, jadało się je też na drugi dzień, pokrojone przed smażeniem i bardzo mnie ten sposób zaciekawił, dlatego właśnie w taki sposób chce je przedstawić.

Składniki:
- mąka
- woda
- ziemniaki
- cebula



Wykonanie:
Mąkę na pierogi zalewamy małą ilością wrzącej wody. Mieszamy, dolewając od czasu do czasu gorącej wody, aby powstało nam jednolite sprężyste ciasto. Rozwałkowujemy na stole i wykrawamy spore kółka.
Ziemniaki trzemy na drobnej tarce.
Cebulę kroimy w drobną kostkę i podsmażamy. Dodajemy starte ziemniaki i jeszcze smażymy. Tak powstały farsz nakładamy łyżeczką na kółka i lepimy z nich pierogi.
Wrzucamy do wrzącej wody i kiedy wypłyną gotujemy 3 minuty.
Zaraz po ugotowaniu też dobrze smakują :)



wtorek, 11 października 2016

Pieczone ziemniaki z dynią i grzankami kawowymi

Jesienny wpis z typowych składników występujących o tej porze roku. Lubię pieczone ziemniaki i postanowiłem wzbogacić ich smak dynią, której jest wyjątkowo dużo. Dostałem takich 5 i przetwarzam na różne sposoby już od sierpnia :) 
Do tego ziemniaki, których zasadniczo w naszym kraju nie brakuje. W końcu plagi stonki mamy już za sobą, chociaż kto wie, może jeszcze powrócą :)
Kolejny składnik to jeden z moich ulubionych czyli czerstwe pieczywo, w produkcji którego przoduje ostatnio Wielka Brytania, po tym jak się okazało, że tamtejsze markety pieką więcej pieczywa niż są w stanie sprzedać, bo wygląda to lepiej na półkach.
Wszystkie trzy składniki połączone ze sobą metodą foodpairing czyli naukowego wyszukiwania połączeń różnych składników, niejednokrotnie bardzo dziwnych. W tym celu grzanki chlebowe nasączone zostały słabą kawą.


Składniki:
- ziemniaki
- dynia
- czerstwe pieczywo
- kawa


Wykonanie:
Kroimy pieczywo w kostkę, moczymy w słabej kawie i suszymy w piekarniku.
Dynię i ziemniaki kroimy na równe kawałki, dodajemy trochę oleju oraz ulubionych przypraw i pieczemy w piekarniku w temperaturze 180-200 stopni aż ziemniaki będą miękkie.

wtorek, 4 października 2016

Cieszyńska kiszona kapusta z zaprażką

Za siedmioma górami tuż na samej granicy jest takie miasto Cieszyn. Pół miasta jest po stronie polskiej, czego Czesi na równi z Praską Wiosną do dziś nie potrafią nam zapomnieć :) Tym bardziej, że ta polska część jest ładniejsza. Jest tam system kanałów zwany Cieszyńską Wenecją, całkiem ładny rynek z przylegającymi do niego stromymi uliczkami oraz wzgórze zamkowe, gdzie największą atrakcją jest chyba baszta, ta sama która jest na banknocie dwudziestozłotowym.

Po stronie czeskiej można kupić najtańszy rum jakikolwiek piliście. Niestety nie można wypić go w parku, bo w tej kwestii ustawodawstwo polskie i czeskie zostało ujednolicone na niekorzyść takich drobnych ciułaczy jak ja :) 

Jeśli wierzyć informacjom podanym na stronie ministerstwa rolnictwa, abstrahując od faktu, ze ministrom nie wierzy się z zasady, to było to kiedyś bardzo popularne danie na tych terenach. Niby składniki podobne, ale zdecydowanie różne od dania zwanego pańczkraut popularnego na Górnym Śląsku.

Składniki:
- olej
- cebula
- ziemniaki
- kiszona kapusta


Wykonanie:
Kapustę kroimy i gotujemy w małej ilości wody.
Ziemniaki trzemy na drobnej tarce.
Cebulę podsmażamy na oleju, dodajemy mąkę i tworzymy zasmażkę. Dodajemy wodę z kapusty oraz ziemniaki i gotujemy. Jak zgęstnieje mieszamy z kapustą kiszoną.

noclegi